Reklama

15025332_1185509454874932_6842687368376391784_o

 

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po wyjeździe do Warszawy na październikowe mecze z Danią i Armenią , a już musieliśmy się zbierać na następny wyjazd, a tym razem celem była stolica Rumunii, a mianowicie Bukareszt gdzie nasza reprezentacja miała rozegrać kolejne spotkanie w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2018.

 

Dzień przed meczem, już standardowo zbieramy się na lotnisku w Dublinie i przy kilku kuflach piwka wspominamy nasz wcześniejszy wyjazd do Warszawy, kiedy to w pazdzierniku mieliśmy okazję wziąć udział w dwóch meczach eliminacyjnych rozegranych na Stadionie Narodowym. Wtedy to Polacy zwyciężyli w meczach z Danią i Armenią, a my zaliczyliśmy na prawdę fajny wyjazd we wspólnym gronie. Przed południem, zasiadamy wygodnie w fotelach samolotu i startujemy w górę. Lot choć dosyć długi, przebiega w dosyć przyjaznej i miłej atmosferze, a szklaneczka whiskey tylko jeszcze nam w tym pomaga.

Zmiana czasowa pomiędzy Dublinem i Rumunią jest dosyć widoczna i lądujemy w Bukareszcie już po zmroku. Prosto z lotniska udajemy się do naszego hotelu, w którym również mieszkała nasza kadra. Trzeba przyznać, że Radisson Blue prezentuje się wyśmienicie. Po szybkim zameldowaniu i odświeżający prysznicu, schodzimy już na dół do holu hotelu gdzie oczekujemy na naszą drużynę, która w tym czasie miała właśnie wrócić z przedmeczowego treningu. I już na samym początku spotykamy się z selekcjonerem Adamem Nawałką który oczywiście nas od razu rozpoznał i zamienił z nami kilka słów na przywitanie. Spotykamy również samych zawodników, którzy po raz kolejny pozują nam do zdjęć i rozdają autografy. Od razu widać że w drużynie panuje wspaniała atmosfera i nie widać żadnego kryzysu, o jakim pisały wszystkie sportowe gazety i portale po meczach z Danią i Armenią.

Następny dzień to już dzień meczowy. Tego dnia działo się bardzo dużo, od samego rana jesteśmy w centrum najważniejszych wydarzeń. Zaraz po śniadaniu udaje się nam spotkać i zamienić kilka zdań z  z kolejnymi piłkarzami min. Arturem Borucem, Wojtkiem Szczęsnym, Grzegorzem Krychowiakiem. Piłkarze bez problemu podpisują dla nas kolejne koszulki i zdjęcia ale również gadżety specjalnie przygotowane przez naszego Partnera RadioPL.  Wisienką  na torcie był nasz kapitan Robert Lewandowski, który bez problemu spotyka się z nami podpisując kolejne gadżety jak również stając z nami do pamiątkowych zdjęć. Musze osobiście przyznać, że spotkanie kapitana reprezentacji Polski „oko w oko” było dla mnie  na prawdę wielkim przeżyciem i cieszę się że mogłem tego doświadczyć, bo chyba nie każdy może. Godzina meczu zbliżała się co raz szybciej, a my postanawiamy że poczekamy i pożegnamy naszych piłkarzy z przed samego hotelu kiedy to będą wybierali już w drogę na stadion. Ciekawostką był fakt, że pod samym hotelem zebrała się dosyć spora grupa rumuńskich kibiców, którzy natrętnie próbowali sobie zrobić zdjęcia z naszymi piłkarzami. To tylko świadczy o tym, ze nasza drużyna to już na prawdę markowy i rozpoznawalny zespół w Europie. Po lekkich przepychankach ochrony z fanami, drużyna w bojowych nastrojach udaje się do autokaru, którym wyruszają na Stadionul National, a my zaraz taxi za nimi.

Sam stadion bliźniaczo przypomina nasz Narodowy w Warszawie, od samego początku spotkania słychać głośny doping naszych wspaniałych kibiców, którzy licznie, choć z problemami, dotarli do Bukaresztu. Bojowa atmosfera z boiska udzieliła się również i na trybunach, gdzie kilkukrotnie doszło do zamieszek. Nasza reprezentacja, po ciężkim meczu, pokonuje Rumunię 3-0, a my w świetnych humorach wracamy do hotelu, gdzie w holu czekamy na powrót naszych graczy. I tu kolejna niespodzianka, bo gromadzi się razem z nami dosyć spora grupa kibiców w biało-czerwonych. Kiedy piłkarze pojawili się w drzwiach hotelu, tłum oszalał. Głośnie okrzyki „Polska! Biało-czerwoni!” oraz gromkie „Sto Lat” dla selekcjonera Adama Nawałki.

Na zegarach dawno wybiła już północ, a my w hotelowym barze przy browarku świętujemy jakże wspaniałe zwycięstwo naszej ukochanej drużyny. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, udajemy się na krótki odpoczynek, bo już z samego rana odlatujemy do Dublina. Kolejny wyjazd, kolejna wspaniała przygoda kończy się pomyślnie.

Dodam tylko, dla każdego kto waha się jeszcze dołączyć do Stowarzyszenia Polscy Fani z Irlandii, że dzięki nim przeżyłem na prawdę kolejną przygodę swojego życia. I wiem jeszcze jedno, że marzenia na prawdę się spełniają…

 Dołącz do nas, kliknij po szczegóły http://polscyfanizirlandii.ie/zapisy/
14955842_10154229905565547_2509792371848806633_n
14955956_1143854392328881_7496947361103618778_n
15078529_1144024398978547_496794897917363353_n
15032258_10154229908970547_8276440589543999024_n14956509_10154229908540547_3504621730188223599_n15042093_1849309718682241_6795925111205406316_o15000233_1849310082015538_6248406133780406717_o15027949_10154229907060547_1814165737102531684_n15003202_1848981872048359_5036982263425582907_o
Paweł Sikora
Zdjęcia: PFzI, kpaprocki.com

Skomentuj artykuł, Twoje zdanie jest dla nas ważne!