Reklama

Pandemia koronawirusa sparaliżowała kompletnie życie jakie znamy. Pozamykane szkoły, restauracje i puby, odwołane lub przełożone imprezy sportowe. Przyszłość tysięcy mniejszych i większych firm stojąca pod znakiem zapytania. Podobnie jak przyszłość klubów piłkarskich w Irlandii, które starają się odnaleźć w zaistniałej sytuacji.
Liga irlandzka ruszyła 14-lutego i po rozegraniu zaledwie pięciu kolejek została zawieszona w związku z szalejącym wirusem. Bardzo szybko pojawiło się pytanie o stabilność finansową klubów, które na dłuższą metę nie są w stanie normalnie funkcjonować bez regularnych przychodów z biletów.
11 marca doszło do nadzwyczajnego spotkania Irlandzkiej Federacji Piłkarskiej FAI, Przedstawicieli Ligi oraz Stowarzyszenia Piłkarzy. Utworzono specjalny zespół, którego zadaniem jest oszacowanie strat finansowych przez kluby oraz przez samych piłkarzy w związku z przerwą w rozgrywkach. Uzgodniono, że po uzyskaniu wszystkich informacji szczegółowy raport zostanie przedstawiony UEFA oraz rządowi Irlandii z prośbą o wsparcie.
Kilka dni później Związek poinformował, że w tym sezonie kluby będą zwolnione z obowiązkowej opłaty pozwalającej na uczestnictwo w rozgrywkach (17 tys. euro dla klubów Premier Division i 8 tys. euro dla klubów First Division). Pojawiła się również informacja, że nagrody pieniężne za poprzedni sezon zostaną wypłacone szybciej niż w poprzednich latach.
Niestety złe wieści z klubów zaczęły napływać dosyć szybko. Już 16-go marca Drogheda United, klub występujący w First Division, poinformował o zawieszeniu wypłat dla piłkarzy oraz całego sztabu szkoleniowego. Prezes klubu Conor Hoey stwierdził, że klub musi podjąć drastyczne kroki już teraz, aby być finansowo gotowym na moment, kiedy rozgrywki zostaną przywrócone. Zapewnił, że w normalnych warunkach nie ma w klubie kłopotów z budżetem i wypłacalnością oraz że wszyscy otrzymają pełne wynagrodzenie zgodnie z umową po powrocie sezonu.
Trzy dni później taką samą decyzję podjęło Sligo Rovers. Wszyscy piłkarze klubu oraz sztab szkoleniowy zostali tymczasowo zwolnieni, aby klub nie musiał wypłacać pensji. Żadnych wypłat nie będą otrzymywać też pracownicy administracyjni oraz prezes. W oficjalnym oświadczeniu działacze poinformowali, że była to najcięższa decyzja jaką kiedykolwiek podjęli, ale jedyna możliwa w obecnej sytuacji, aby zabezpieczyć przyszłość klubu. Piłkarzom zagranicznym udzielono pomocy w powrocie do domu. Największym pechowcem okazał się być ostatni nabytek Nowozelandczyk Ryan De Vries, który przyleciał do Irlandii z Japonii po koniec lutego, zagrał jedynie 70 minut w jednym meczu i w związku z zaistniałą sytuacją zdecydował się na powrót do domu do Nowej Zelandii.
Z takich samych powodów pensje od przyszłego tygodnia wstrzymuje Cork City. Klub poinformował o tym fakcie w wydanym oświadczeniu w sobotę 21-go marca. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że podobne oświadczenia kolejnych irlandzkich klubów są kwestią czasu.
Tymczasem swoich kolegów z boiska postanowili wspomóc irlandzcy piłkarze występujący na co dzień w angielskiej Premier League. Były irlandzki napastnik Graham Barrett, a dzisiaj właściciel piłkarskiej agencji Integrity Sports utworzył fundusz, którego celem ma być pomoc finansowa piłkarzom w Irlandii. Klienci Barretta między innymi James McClean, Enda Stevens i Kevin Long znaleźli się w grupie piłkarzy, którzy jako pierwsi dokonali wpłaty w wysokości 25 tys euro. McClean, który swoją piłkarską karierę rozpoczynał w Derry City stwierdził, że liga irlandzka wiele dla niego znaczy i nie zastanawiał się ani chwili, aby dołączyć się do zbiórki. Oczywiście jest to tylko kropla w morzu potrzeb, ale równocześnie bardzo dziś potrzebny gest solidarności wśród piłkarzy.
Na 19-go czerwca zaplanowano wstępnie powrót do rozgrywek piłkarskich w Irlandii. Decyzja została podjęta przez FAI oraz Komisję Ligi w porozumieniu z przedstawicielami wszystkich 19-tu irlandzkich klubów na specjalnie zorganizowanej telekonferencji. Wszystkie zainteresowane strony wyraziły chęć współpracy, aby rozegrać możliwie jak najwięcej meczów w obecnym sezonie.
Uzgodniono, że Premier Division zakończy rozgrywki 4-go grudnia. To będzie wiązać się z anulowaniem ostatniej rundy, czyli kluby rozegrają w sumie 27 meczów zamiast 36-tu jak planowano. Taką samą ilość meczów rozegrać mają kluby z niższego szczebla. Sezon zakończyć się ma 11-go grudnia drugim meczem barażowym o awans. Potwierdzono również, że finał Pucharu Irlandii zostanie rozegrany tak jak planowano 1-go listopada, a Puchar Ligi w tym sezonie się nie odbędzie.
Umówmy się, że termin czerwcowy jest bardzo optymistyczny. Patrząc dziś na pogarszającą się sytuację związaną z pandemią trudno sobie wyobrazić, abyśmy powrócili w Irlandii do normalnego piłkarskiego życia za trzy miesiące.

 

Bartosz Bukowski

foto:zdrowie.wprost.pl

Skomentuj artykuł, Twoje zdanie jest dla nas ważne!