Reklama
47-letni Romek, kibic z Drumshanbo w hrabstwie Leitrim prosi o Naszą pomoc. Nie bądzmy obojętni,  liczy się każdy gest i każda złotówka. Poniżej przedstawiamy Wam historię Romana i apel jego żony Ewy.
„Witam serdecznie!
Mam na imię Ewa, pisze do was w imieniu mojego męża Romka. Romek ma 47 lat, a od kiedy skończył 4 lata ujawniła się u niego choroba genetyczna, jaką jest zanik mięśni. Niestety jest to odmiana rzadka typu Charcota-Mariego-Tootha w skrócie (CMT), a jak wiadomo z chorobami rzadkimi nie bardzo ma kto walczyć. Dlatego właśnie my sami podjęliśmy tę walkę, tzn. Ja, Romek i nasze kochane dzieciaki Kacper i Olivia. Już wyjaśniam! Pojawiła się szansa na powstrzymanie, a nawet cofnięcie choroby poprzez terapię komórkami macierzystymi. I teraz wracając do początku. Romek jest od urodzenia mieszkańcem Gdańska, tam chodził do szkoły i tam dorastał. Jego choroba pojawiła się, gdy skończył 4 lata. Objawiać się zaczęła tym , iż coraz częściej się przewracał – objawy zaczęły się nasilać i już nigdy nie mógł biegać czy grać w piłkę, tak jak jego rówieśnicy. Dodam, że jego o 2 lata starsza siostra ma tę samą chorobę , a oprócz tego ma jeszcze dwoje rodzeństwa zupełnie zdrowych. Na tyle, ile pozwalały warunki w tamtych czasach Romek był rehabilitowany, wyjeżdżał na różne turnusy. I tak z mniejszymi lub większymi problemami i chorobą borykał się na co dzień, wiadomo że nie nadążał za swoimi rówieśnikami. My poznaliśmy się wtedy, gdy Romek miał 33 lata i pamiętam , że na pierwszy „Rzut oka” – jak to mówią nie zauważyłam, że jest niepełnosprawny – nie dlatego , że to ukrywał, lecz dlatego , że był jeszcze w lepszej kondycji. Wiedziałam jak jest , a nasze uczucie rozkwitło, a wraz z nim na świecie pojawił się nasz syn Kacperek, później był ślub. To był czas, kiedy Romek w miarę swoich sił sobie jakoś radził. Później pojawiła się szansa dla mnie na pracę w Irlandii, więc wyjechałam, a po siedmiu miesiącach sprowadziłam tu Romka i Kacperka. I tak już upłynęło nam 11 lat, a w tym czasie urodziłam jeszcze córkę Olivkę. Dodam, że dzieci są zdrowe, Kacper jest zapalonym piłkarzem – ma 14 lat i trenuje od 6 lat , co tydzień w klubie piłkarskim. Olivia ma 9 lat i jest zapaloną tancerką — uczęszcza już od 5 lat na zajęcia taneczne. Dopóki mogłam, przez 10 lat pracowałam na pełen etat. Niestety choroba Romka zaczęła postępować w szybkim tempie ok. 4-5 lat temu i jego stan się znacznie pogorszył. Z tego względu musiałam trochę zrezygnować z pracy, aby móc mu pomagać w codziennych czynnościach. Ale nie zrezygnowałam całkiem, ponieważ mogę pracować 15 godzin tygodniowo i zostałam w swoim miejscu pracy. Romek na dzień dzisiejszy wymaga pomocy przy tak łatwych czynnościach dla nas jak: ubieranie się, mycie, golenie, jedzenie. Pomagam mu jak najbardziej jak potrafię. Na szczęście z moją pomocą może jeszcze chodzić tzn. kiedy się mnie trzyma. Ma także wózek inwalidzki oraz skuter, z którego korzysta przy dłuższych wyprawach. Piszę do was z prośbą o pomoc dla Romka! Pojawiła się szansa na leczenie komórkami macierzystymi! Został zakwalifikowany , jednak koszty leczenia są ogromne. Jest to klinika położona w Polsce, którą sami znaleźliśmy. Oni podjęli się próby leczenia. Byliśmy już na czterech podaniach – w marcu lecimy na piąte, ponieważ cykl podań musi być w odstępie co 1,5 miesiąca, a dawek ma być 10 – po pięciu ma być odstęp pół roku, aby określić stan w jakim będzie Romek. Ale naprawdę biorąc wszystkie nasze oszczędności i pomoc ludzi, jaką już nam okazali i okazują wciąż brakuje na całą kurację, ponieważ jedno podanie to koszt 19.700zł. Dodam, że musimy latać z Irlandii do Polski co też wiąże się z kosztami. Klinika znajduje się w Częstochowie, co jest dodatkowym problemem, ponieważ musimy latać do Katowic lub innych miast położonych w okolicy. Podsumowując mielibyśmy wielką prośbę o nagłośnienie i wsparcie naszej walki. Całą rodziną jesteśmy kibicami Lechii Gdańsk. Pomimo, że już tyle czasu nie mieszkamy w Polsce, to jak tylko jest okazja to jesteśmy na meczu lub oglądamy go w telewizji. Mamy też wielu przyjaciół, którzy również kibicują Lechii. Dla Romka jedyną rozrywką jest właśnie oglądanie ukochanego zespołu, ponieważ sam nigdy nie grał i nie biegał. .Ale pokładamy wielkie nadzieje związane z tym leczeniem. Najważniejsze, że on chce walczyć dla siebie i naszych kochanych dzieci. Prosimy was jako stowarzyszenie, ale też jako ludzi, którzy w nim są żebyście zainteresowali się naszym apelem. Każde wsparcie daje ogromne szanse dla Romka na przedłużenie życia. Chciałby cieszyć się dziećmi, tak jak i one chciałyby mieć Tatę jak najdłużej. „
Ewa Bagińska, Drumshanbo hrabstwo Leitrim
Poniżej podajemy link, gdzie znajduję się internetowa zbiórka aby pomóc Romanowi. Jeszcze raz prosimy w imieniu całej Rodziny o pomoc.

Skomentuj artykuł, Twoje zdanie jest dla nas ważne!