Reklama

 image

 

Każdy potrzebuje czasami jakiejś odskoczni od codziennych obowiązków. Szef męczy nas zbliżającymi się deadlinami, a w domu żona ciągle ogląda seriale i nie ma dla niej znaczenia, że chcesz zobaczyć mecz swojej ukochanej drużyny. Wtedy najlepiej zająć się swoją pasją. Tylko co, jeśli są nią morderstwa?

– „Byłam już w tylu miejscach zbrodni z Martinem, że mam wrażenie, iż któregoś dnia sama zostanę zamordowana w jednym z nich” – mówi Geraldine O’Neill, żona selekcjonera reprezentacji Irlandii.


Czym skorupka przesiąknie za młodu, tym…

Młody Martin, nie będąc pewnym swojej piłkarskiej kariery, trenował i jednocześnie studiował prawo na Uniwersytecie Królewskim w Belfaście. Prawnikiem jednak nie został, przerywając studia po podpisaniu w 1971 roku kontraktu z Nottingham Forest. Odskocznią od boiskowych obowiązków stały się dla niego… morderstwa i zbrodnie. Jego koledzy opowiadają, że O’Neill potrafił wyciągać z policji w Nottingham dokumentację dotyczącą „Rozpruwacza z Yorkshire”, skazanego za zabójstwo 13 kobiet, czy też innych przestępców. Piłkarz z zapałem i ogromną pasją studiował każdy opis, zdjęcia i zeznania. To jednak nie wszystko – O’Neill w wolnych chwilach jeździł oglądać miejsca zbrodni i przyglądał się, jako widz, procesom sądowym. Fascynowała go osobowość zbrodniarzy oraz to, co ich skłaniało do popełniania zakazanego czynu.

Jego zainteresowanie zabójstwami rozpoczęło się jeszcze na kilka lat przed dołączeniem do drużyny Nottingham Forest. Irlandczyka z północy zafascynowała w 1962 roku sprawa Jamesa Hanratty’ego – zabójcy i gwałciciela. Był on jedną z ostatnich osób w Wielkiej Brytanii, która została skazana na śmierć i powieszona. Mimo wyroku skazującego najbliżsi długo wierzyli w jego niewinność. Po prawie 40 latach, w 2001 roku, zwłoki Hanratty’ego zostały ekshumowane i dzięki rozwiniętym metodom badań w medycynie sądowej, porównano DNA Jamesa, z tym znalezionym na miejscu zbrodni. Wyniki badań DNA potwierdziły winę. W niewinność z kolei wierzył wówczas obecny selekcjoner reprezentacji Irlandii. Był tak zaangażowany w sprawę, że postanowił spotkać się z sędzią, który wydał wyrok śmierci na Jamesa.

na starość trąci

Martin O’Neill jeździ w czasie wakacji do miejsc, w których popełniono zbrodnie. Odwiedził Lower Belgrave Street w Londynie, aby odtworzyć w swojej wyobraźni morderstwo niani, którego dokonał Lord Lucan. Pojechał do Dallas, do mieszkania Lee Harveya Oswalda, który jest uważany za zabójcę prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego (istnieją liczne teorie spiskowe, według których snajperem był ktoś inny). Swoją pasję Martin dzieli z żoną, która razem z mężem jeździ oglądać i analizować miejsca, w których doszło do strasznych czynów.

W klubie Wycombe Wanderers, którego trenerem w latach 1990-1995 był Martin O’Neill, żartowano, że Irlandczyk przyjął tę prace ze względu na sąsiedztwo klubu z miejscem zbrodni Jamesa Hanratty’ego. Jednak jego pasja jest bardzo przydatna w obecnej pracy. Swoje obserwacje rozpraw sądowych, analizę mimiki i gestów przestępców, selekcjoner wykorzystuje w pracy z piłkarzami. O’Neill skupia się na osobowościach zawodników, wyciąga wnioski i stara się pomóc im rozwinąć umiejętności.

Przeczytaj także: „Buty na kołku  i co dalej?”

Jako trener, łączy swoją pasję z „wychowaniem” piłkarzy jeszcze w inny sposób. W 1981 roku Martin uważnie śledził rozprawę Petera Sutcliffe’a, czyli „Rozpruwacza z Yorkshire”. Ta sprawa na tyle go pasjonowała, że postanowił zabrać do jego domu piłkarzy, prowadzonego przez siebie Leicester. Wycieczkę do tego miejsca powtórzył, kolejnym razem zabierając na wyjazd swoją… ciężarną żonę.

Martin O’Neill  – ekscentryczny żartowniś

Pasja do morderstw nie jest jedyną specyficzna cechą Martina O’Neilla. Ostatnio selekcjoner zasłynął dzięki swojemu ekscentrycznemu poczuciu humoru (choć są tacy, którzy nazwaliby je szowinistycznym). W związku z trwającymi mistrzostwami Europy, O’Neill został zapytany o kwestię obecności żon, narzeczonych i dziewczyn piłkarzy w hotelu reprezentacji Irlandii.

Cóż, to zależy od tego, jak dobrze one wyglądają. Jeśli są naprawdę atrakcyjne, to będą bardzo mile widziane. Co do brzydkich, obawiam się, że nie – zażartował selekcjoner reprezentacji Irlandii.

2D4FAAF800000578-3268647-image-a-27_1444593073463

Daria Grzesiek

Zródło: www.rfbl.pl

Zdjęcia: Reuters, Morgan Treacy/Inpho

1510476_1690686164542361_8337129582141270756_n

Skomentuj artykuł, Twoje zdanie jest dla nas ważne!