Reklama

łezka

Podczas spotkania towarzyskiego Francja – Niemcy doszło do ogromnej tragedii. W okolicach stadionu Stade de France w Paryżu wybuchła bomba, która zabiła kilka osób. Stolica Francji została zaatakowana przez terrorystów.

Jeden z zamachowców przy Stade de France miał bilet na mecz Francja-Niemcy. Został zawrócony na bramce przed wejściem i chwilę później się wysadził – podaje „Wall Street Journal”. Z kolei „New York Times” informuje, że trenerzy obydwu zespołów o zamachach wiedzieli już w przerwie.

Dotychczas wiadomo było tylko tyle, że zaraz po zakończeniu spotkania oba zespoły zeszły do szatni. W tym samym czasie poinformowano o zamachach, a na murawę wbiegli spanikowani kibice, których zaczęto później wypuszczać nielicznymi otwartymi bramkami.Wewnątrz stadionu francuscy piłkarze powiedzieli, że zostaną na stadionie dopóki będą tam Niemcy, żeby wesprzeć swoich gości. Podopieczni Joachima Loewa wrócili do kraju dopiero w sobotę nad ranem. Noc spędzili na stadionie, z którego wyjechali o siódmej. Tak informował „Die Welt”.
1280paris_v1447502746
Tymczasem w sobotę po południu dwa renomowane amerykańskie dzienniki niemal jednocześnie poinformowały o dalszych szczegółach wydarzeń na Stade de France.
Trenerzy wiedzieli
„New York Times” podaje, że w przerwie meczu obaj szkoleniowcy – Didier Deschamps i Joachim Loew – dowiedzieli się od francuskich funkcjonariuszy, że dwa wybuchy, które słyszeli wszyscy na stadionie były częścią większego zamachu w Paryżu. Trenerzy dostali wybór – powiedzieć o tym piłkarzom lub nie. Francuz poważnie zastanawiał się nad tym, by jego zawodnicy też się o tym dowiedzieli, ale w końcu zrezygnował. Loew postąpił podobnie.Dopiero pod koniec meczu w sprawie zaczęła orientować się publika, która dotychczas kibicowała tak, jak w każdym spotkaniu drużyny narodowej. Piłkarze dowiedzieli się o zamachach dopiero po zejściu do szatni. Szef francuskiej federacji piłkarskiej – Noel le Graet – poinformował, że zawodnikom i kibicom nie przekazano żadnych informacji, żeby zapobiec wybuchowi paniki.Tuż przed trzecią w nocy Francuzi udali się do centrum treningowego pod Paryżem. Niemcy ze stadionu mogli wyjechać dopiero o siódmej i to nie swoim autobusem w barwach narodowych, lecz kawalkadą minivanów, żeby nie rzucać się w oczy. Całą noc spędzili w szatni.
Świat sportu solidaryzuje się z ofiarami zamachów, wiele klubów jak i sportowców udostępniło na portalach społecznościowych gesty pokazujące że są w tych trudnych chwilach z mieszkańcami stolicy Francji. Również  wiele stadionów na całym świecie jaśnieje barwami Francji w geście solidarności z narodem dotkniętym zamachami w Paryżu.
Dla jednych pokazówka, dla innych ważne gesty jedności. Najważniejsze ile to znaczy dla Francuzów, dlatego im zostawmy ocenę. Na pewno wiele osób, w tym operatorzy stadionów, chce pokazać solidarność z osobami dotkniętymi zamachami.
14fra614fra4
PS
Zrodło : GW, stadiony.net, sport.pl
Zdjęcia: stadiony.net

Skomentuj artykuł, Twoje zdanie jest dla nas ważne!